Kącik sprzętowy – Nikon D810

_

Sprzęt fotograficzny (i filmowy), którym obecnie pracuję na stałe:

  • Aparat Nikon D810 – Wymarzony i Zakupiony w 2016. Premiera tego aparatu przypada na rok 2014, a w 2017 wyszedł jego następca D850.
  • Obiektyw Nikon 24-70mm f/2.8 G ED – Wymarzony i Zakupiony w 2016. Premiera 2007.
  • Lampa Nikon SB 910 – Najbardziej zaawansowana lampa Nikona. Zakup 2014. Premiera 2012. Następca 2016.

Nikon D810

Jako, że jest to pierwszy wpis w kąciku sprzętowym, winny jestem rys historyczny, co było na początku. Pomijam etap analogowy – nastoletni. Nie chcę zagłębiać się w przyczyny, ale przez długi czas nie traktowałem fotografii zbyt poważnie, w sensie zawodu, czego później żałowałem, choć miałem to zawsze pod nosem – jako kilkuletnie dziecko gościłem w ciemni ciotki, potem w liceum kolega zwyczajnie dał mi nieużywaną lustrzankę analogową, dalej na studiach kulturoznawczych eksperymenty z Zenitem, a w pierwszej pracy jako retuszer otoczony byłem głównie przez fotografów. Dosyć długo dochodziłem do fotografii. Ale było to poniekąd związane z pewnymi ograniczeniami sprzętowymi, jakbym ciągle czekał na odpowiednią technologię. Poza tym moje zainteresowania były związane głównie z teatrem i filmem, oraz równolegle ze sztukami plastycznymi, które jednak trochę przygasły i przeważył film. Chciałem robić filmy. Dlatego moim pierwszym sprzętem, na którym zacząłem zarabiać pieniądze była cyfrowa kamera video Panasonic GS NV 400, którą nabyłem w 2005. Dokładnie taka, jaką miał Maciej Stuhr w filmie „Wesele” Wojciecha Smarzowskiego. I w większości przypadków służyła właśnie do takich celów, czyli do filmowania wesel. Ja zrobiłem też na niej kilka drogich filmów korporacyjnych. Nie było wtedy jeszcze filmujących lustrzanek, a agencje reklamowe ciągle pracowały na sprzęcie hdv. Prawdziwe kamery filmowe z klatką 35mm i jasne wymienne obiektywy były zarezerwowane dla wielkich produkcji. Natomiast sprzęt tv to ciągle małe matryce 1/3 cala, plus ewentualnie broadcastowe obiektywy Fujinon. Z czasem zaczęły pojawiać się adaptery Letus, które pozwalały przybliżyć się do filmowej plastyki na kamerach hdv. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero wraz z pojawieniem się cyfrowych pełno-klatkowych lustrzanek filmujących, ale o tym później. W tych czasach, w epoce hdv, kiedy zajmowałem się filmem, niestety obraz video nie dawał satysfakcji estetycznej. Dlatego odżyły moje zainteresowania plastyczne i coraz częściej myślałem o fotografii, o pojedynczym kadrze i jego walorach plastycznych. Technologia cyfrowa w fotografii także rozwijała się coraz szybciej.

Pierwszą lustrzankę cyfrową kupiłem dopiero w roku 2010 i był to Nikon D90. To był świadomy zakup z poważnymi planami, a zarazem początek nowej ścieżki. Tak, jestem dzieckiem świata cyfrowego. Dzięki natychmiastowej informacji zwrotnej, czyli możliwości podglądu wykonanego zdjęcia, przyrost wiedzy postępował w tempie geometrycznym. Nie trzeba było już czekać aż skończę rolkę filmu, wywołam kliszę i zrobię wybrane odbitki, licząc przy tym, że trafię na dobrego laboranta. O własnej ciemni mogłem tylko marzyć. Dziś, choć bardzo cenię analogowy look i klasyczne odbitki barytowe, to wolę jednak druk pigmentowy na barycie niż tradycyjną chemię, ale to temat na osobny wpis.

Dlaczego padło na Nikona? Rozważałem tylko dwa najpopularniejsze systemy Canon i Nikon – najbardziej uznane wśród zawodowców, głównie ze względu na bogatą ofertę optyki. Nikon D90 był zresztą pierwszą lustrzanką filmującą, ale nie o to chodziło. Funkcje filmowania w Nikonie D90 były tak ubogie, że nie czyniły z niej narzędzia mogącego konkurować z prawdziwymi kamerami filmowymi. Monopol na filmową plastykę został przełamany dopiero przez Canona 5Dmk2 w sensie dostępności dla produkcji niskobudżetowych. Dlaczego padło więc na Nikona?

Pomijając różne detale, można powiedzieć, że obaj producenci robią bardzo dobre aparaty, zbliżone do siebie parametrami. Ale z jakiś powodów wybieramy ten lub inny system. W takich przypadkach o wyborze decyduje zwykle marketing – to w jaki sposób marka pozycjonuje się, do jakich odbiorców chce dotrzeć, jakie wartości promuje.

Nikon zawsze był dla mnie bardziej kultowy niż Canon. Aparaty Nikona jakoś częściej pojawiały się w filmach fabularnych. Ale najbardziej przemówił do mnie ten oto spot reklamowy Nikona. Peter Lindbergh to w końcu jeden z moich ulubionych fotografów.

Z Nikonem D90 używałem obiektywu Nikkor 50mm 1.4 G. To w zasadzie najlepsza 50-tka od Nikona. Problem w tym, że Nikon akurat nie robi dobrych 50-tek. Chociaż np. fotograf Wiktor Franko bardzo ceni sobie ten obiektyw za jego miękkość. Ja ostatecznie pozbyłem się go, kiedy odkryłem jak ostra może być 50-tka na f1.4 w wydaniu Sigma Art.

Ok. Tak było z pierwszą lustrzanką i wyborem systemu.

Niestety z jakiś względów Nikon przegapił czy odpuścił rewolucję zapoczątkowaną przez lustrzanki filmujące i rynek przejął w tym względzie na wiele lat Canon wraz z pojawieniem się modelu 5Dmk2. Do tego stopnia, że agencje reklamowe często wymagały pracy tylko na tym modelu.

W sieci zaczęły lawinowo pojawiać się filmy niezależnych twórców ukazujące nowe możliwości pełno-klatkowej lustrzankki cyfrowej w połączeniu z jasnymi obiektywami – możliwości, o jakich marzyli wszyscy dawniejsi video-filmowcy. Zazdrościłem tego Canonowi. Ale nie chciałem zmieniać systemu. Miałem tylko nadzieję, że Nikon także da kiedyś swoją odpowiedź.

Odpowiedź przyszła dopiero w 2012 wraz z pojawieniem się Nikona D800. To było dokładnie to, na co wszyscy czekaliśmy po stronie Nikona. Jednak aby wydrzeć choć odrobinę rynku video, który zajął Canon, aparat Nikona musiał okazać się lepszy od konkurenta. Wszyscy byli bowiem przyzwyczajeni do Canona 5Dmk2, który wyznaczył standard w branży. Trudno powiedzieć na ile się to udało, ale Nikon D800 faktycznie był lepszy od ówczesnego nowego Canona 5dmk3. Ubolewał nad tym np. Philip Bloom, zapalony fan Canona. W jednym z jego testów, stwierdzał że Nikon D800 daje wyraźnie ostrzejszy obraz niż jego odpowiednik Canon 5dmk3. Przede wszystkim Nikon zrobił i robi najlepsze na rynku matryce. W rankingu DxOMark matryce modelu D800 i następców zajmują zawsze pierwsze miejsce.

W ramach kampanii reklamowej Nikona pojawiły się produkcje ukazujące nowe możliwości filmowania D800.

Niestety jak to się często zdarza, nie udało się wykluczyć tzw. chorób wieku dziecięcego, pewnych niedoskonałości nowego modelu.

Poprawiony, udoskonalony D800 pojawił się 2 lata później jako nowy D810. I ten aparat stał się obiektem moich marzeń.

Pojawił się też kolejny filmik reklamowy z moim ulubionym fotografem.

Wybrałem D810 głównie ze względu na wielką matrycę 36 megapikseli – najlepszą wtedy na rynku (w 2017 pojawił się D850 z jeszcze większą matrycą i możliwościami filmowania w 4k, określany jako ostatni aparat w życiu, to znaczy, że lepszy nie będzie nam już potrzebny). Także ze względu na masywniejszy uchwyt oraz zwarty, szczelny korpus, bez odchylanego ekranu. Generalnie aparat jest bardziej dedykowany do pracy w studio, reklamy, mody i pejzaży.

Obiektyw Nikon 24-70mm f/2.8 G ED

Tak wielka matryca wymaga też odpowiedniej optyki, która będzie w stanie wykorzystać ogromną rozdzielczość.

W zestawieniach najlepszych obiektywów dla Nikona D810 wśród zoomów różnych producentów o standardowym zakresie ogniskowych na pierwszym miejscu jest Nikon 24-70mm f/2.8 – najlepszy w swojej klasie obiektyw pod względem optycznym i obudowy. Bardzo ułatwia prace i spełnia wiele zadań od pejzażu przez reportaż, modę i portret, także idealny do filmowania. Przy pewnych zleceniach robi 100 procent pracy. Jest to swego rodzaju niezbędnik, obiektyw must have dla zawodowców, reporterów. W 2016, kiedy kupowałem ten obiektyw razem z body, była już obecna wersja z VR, czyli ze stabilizacją optyczną, przydatna w filmowaniu. Wybrałem jednak pierwotną wersję bez VR, gdyż stabilizacja mogła niekorzystanie wpływać na osiągi ostrości.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *